Indie lipiec/sierpień 2007

Nikt z nas wcześniej nie marzył o wyprawie do Indii, nikt nawet się nad tym głębiej nie zastanawiał. Naszym tegorocznym celem miała być Azja Centralna (Kazachstan, Uzbekistan, Kirgistan, Tadżykistan). Pierwsze podejście do planowania spaliło na panewce przez lenistwo:) Jak poczytaliśmy o wizach, zaproszeniach (które nota bene można swobodnie kupić w tamtejszych biurach podróży) to nam sie odechciało. Fajnie by było, ale nie za wszelka cenę, może za parę lat przepisy wjazdowe będą nieco bardziej przyjazne…

I tak zaczęliśmy szukać alternatywy:) Padło na Indie, bo też egzotycznie, też nie do końca sztampowo, a przede wszystkim w miarę tanio da się tam dolecieć. A, że Indie są spore to musieliśmy się zdecydować na jakiś region. Wyprawa w lipcu, więc nie było po co jechać na południe, czy na Goa. Zostały nam Indie północne, a na deser Nepal. W ogole okres wakacyjny to nie najszczęśliwszy czas na wyprawę w tamte rejony. Ulewne monsuny, których najbardziej intensywny moment przypada na lipiec, zalewają niemalże całe południe, dochodząc aż do Bombaju, czasem wyżej. My mieliśmy sporo szczęścia, bo aż tak bardzo nas nie zlało, nie zlało w sumie prawie w ogóle. Skończyło się na zachmurzonym niebie w Bombaju i dającej się we znaki wilgotności powietrza.

Lipiec to niestety również nie najszczęśliwszy moment na wizytę w Nepalu. Chmury są zawieszone dość nisko, przez co zasłaniają panoramę Himalajów. I tu znów mieliśmy szczęście, bo cokolwiek zobaczyliśmy, ale mało!!!

Miejsca, które udało nam się zobaczyć w Indiach to: Bombaj, Agra (Taj Mahal), Jaipur, New Delhi, Varanasi. W Nepalu dotarliśmy do Pokhary, a w drodze powrotnej do Indii zatrzymaliśmy się na kilka dni w parku narodowym Chitwan.

Foty z Indii