Jemen i Dubaj 9-20.01.2008
Do Jemenu pojechałam służbowo na dwie tury szkoleń - pierwszą w listopadzie i grudniu 2007, a drugą w styczniu 2008. Początkowo chciałam trochę pojeździć po Jemenie, a nie tylko siedzieć w Saanie w wieży TeleYemen’u, dla którego prowadziłam szkolenia. Miałam ogromną ochotę pojechać do Adenu, czy na Sokotrę, ale bez obstawy taty, brata, wójka, męża, czy chłopaka trochę się bałam. Chicken ze mnie:)
Wrażenia w skrócie:
- Jemeńczycy są przefajni i przemili
- Saana ma piękną architekturę (stara Saana, w nowej części jest już gorzej) i super targi (po co komuś 100 kolejnych par kolczyków? dla zasady:)).
- Długa czarna kiecka sięgająca samej ziemii to nie taki zły wynalazek - do pracy nie trzeba wbijać się w gajer:)
- Bez chusty na głowę odkrywającej tylko oczy da się funkcjonować
- Dwie pary świateł ulicznych przypadających na całą Stolicę - świetny sposób na rozładowanie korków
Więcej na zdjęciach.
Wracając z Jemenu zatrzymałam się na kilka dni w Dubaju. Fajne miejsce, które pokazuje, że nie ma rzeczy niemożliwych. Stok narciarski w mieście, w którym temperatury ewentualnie spadną poniżej 20 st. C. - dlaczego nie? Podwodne hotele, wyspy palmy - dużo by wymieniać. W każdym razie imponujące. I te sklepy! Jedną całą dniówkę zaliczyłam w jednym z malli i nie dałam rady zajrzeć do większości sklepów. Haha. A do tego linie Emirates zrekompensowały mi przymusowe przełożenie lotu na następny dzień darmowym biletem do Dubaju:) Bajka!
P.S. Bardzo dziękuję chłopakom z CA za pomoc:)
Indie lipiec/sierpień 2007
Nikt z nas wcześniej nie marzył o wyprawie do Indii, nikt nawet się nad tym głębiej nie zastanawiał. Naszym tegorocznym celem miała być Azja Centralna (Kazachstan, Uzbekistan, Kirgistan, Tadżykistan). Pierwsze podejście do planowania spaliło na panewce przez lenistwo:) Jak poczytaliśmy o wizach, zaproszeniach (które nota bene można swobodnie kupić w tamtejszych biurach podróży) to nam sie odechciało. Fajnie by było, ale nie za wszelka cenę, może za parę lat przepisy wjazdowe będą nieco bardziej przyjazne…
I tak zaczęliśmy szukać alternatywy:) Padło na Indie, bo też egzotycznie, też nie do końca sztampowo, a przede wszystkim w miarę tanio da się tam dolecieć. A, że Indie są spore to musieliśmy się zdecydować na jakiś region. Wyprawa w lipcu, więc nie było po co jechać na południe, czy na Goa. Zostały nam Indie północne, a na deser Nepal. W ogole okres wakacyjny to nie najszczęśliwszy czas na wyprawę w tamte rejony. Ulewne monsuny, których najbardziej intensywny moment przypada na lipiec, zalewają niemalże całe południe, dochodząc aż do Bombaju, czasem wyżej. My mieliśmy sporo szczęścia, bo aż tak bardzo nas nie zlało, nie zlało w sumie prawie w ogóle. Skończyło się na zachmurzonym niebie w Bombaju i dającej się we znaki wilgotności powietrza.
Lipiec to niestety również nie najszczęśliwszy moment na wizytę w Nepalu. Chmury są zawieszone dość nisko, przez co zasłaniają panoramę Himalajów. I tu znów mieliśmy szczęście, bo cokolwiek zobaczyliśmy, ale mało!!!
Miejsca, które udało nam się zobaczyć w Indiach to: Bombaj, Agra (Taj Mahal), Jaipur, New Delhi, Varanasi. W Nepalu dotarliśmy do Pokhary, a w drodze powrotnej do Indii zatrzymaliśmy się na kilka dni w parku narodowym Chitwan.
Foty z Indii
Witam czytelniczki/czytelników “Świata Kobiet”
Jak widzicie strona jest w przebudowie, brakuje jeszcze wielu relacji, ale galeria jest już gotowa…więc zapraszam! Komentujcie proszę! A jeżeli macie własne blogi albo inne stronki możecie zamieścić linka do mojej strony:)
Pozdrawiam serdecznie!
Adios!
motyle, ach motyle
motyle sa wymyslem Big Brothera, nie wiem czy dla zartu, czy nie…
Drogi pamiętniku, tu Dougie Howser, lekarz medycyny
Witam samą siebie na swoim własnym blogu, na którym - o ile będzie mi się chciało - będę opisywać swoją podróż dookoła świata (będzie mi się chciało - brat tyle się namęczył z ustawianiem wszystkiego, że nie mogłabym tego nie robić). Żeby cokolwiek zrobić, zaloguję się pod adresem http://www.aniamucha.com/wp-admin/index.php podając “admin” jako użytkownika i to hasło, które nie tylko brat, ale i 50 innych osób zna i pamięta doskonale (oczywiście szybko je sobie zmienię na inne).
Posty dodaje się banalnie (write –> post), więc nie będę miała z nimi problemu. Ulubioną skórkę wybiorę sobie w zakładce Presentation. Na razie ściągnęłam sobie taką z motylkami, bo mi się wydawało, że mi się spodoba. Na pewno jednak poszukam sobie w google’u stron z “wordpress themes” i znajdę coś dla siebie na przykład na stronie http://themes.wordpress.net/. Wtedy poproszę brata, a on mi wybraną skórkę zainstaluje.
Jeśli będę wrzucała zdjęcia, to pewnie skorzystam dla wygody z jakiegoś przyjemnego serwisu, np. z Flickr.
W Manage –> Categories stworzę sobie listę kategorii i potem będę przydzielała swoim wypocinom odpowiednie kategorie (jeśli np. za miesiąc w Argentynie napiszę o tym, co się aktualnie dzieje, przypiszę tego posta do kategorii “Dookoła Świata” oraz “Argentyna”).
Sama już nie wiem, co jeszcze powinnam wiedzieć. Wszystko wydaje się proste. W razie czego zapytam brata.

