Gruzja-Turcja
Wyprawę do Gruzji planowaliśmy już w zeszłym roku gdzieś nad jeziorem Szkoderskim w Albanii. Tam powstał pomysł, a potem w głowie dzielnego Pepsona rodził się plan (jaki jest bardziej szczegółowy rodzaj planu od planu szczegółowego?? bo taki właśnie plan Pepson nam zgotował…za co chwała mu!). I tak ja przyjechałam na gotowe. W dwa tygodnie po powrocie z Hong Kongu - to ostatni etap wyprawy dookoła świata - znowu spakowałam się do mojego wciąż brudnego i za ciężkiego plecaka. Stara trasa Przemyśl-Medyka-Lwów a potem już same nowe przygody.
Skład podobny jak na zeszłorocznych Bałkanach: Martynka, Paweł, Pepson i ja (elementy stare) oraz Ewci, Press i Gajowy (elementy nowe). Faaaajnie było. Serca babeczek zostały na pewnej twierdzy w Mschecie…
Fotki z Turcji…
…i z Gruzji.


