20.06.2006 Raglan
Nazwę miasteczko i rozpościerająca się przy nim zatoka zawdzięczają oficerowi marynarki brytyjskiej z czasów Wojny Krymskiej - baronowi Raglanowi. Dziś Raglan jest mekką surferów, podobno to najlepszy spot w całej Półkuli Południowej.
Po porannym moczeniu nóg najpierw w lodowatej rzeczce, a potem w gorących źródłach na Hot Water Beach jedziemy do Raglan. Tam zatrzymujemy się w Karioi Lodge - fajnym hostelu z bungalowami położonymi w buszu, “punktem inspiracji” - leżącą zaraz obok górą z pięknym widokiem na Pacyfik i mocno ekologicznie nastawionymi właścicielami. Git. Hostel prowadzi też własną szkołę surfingową, więc Ci, którym nie przeszkadza zimno próbują swoich sił, a reszta w tym my (nam zimno strasznie przeszkadza) idzie na plażę podglądać surferów. Potem już tylko zachód słońca w punkcie inspiracji, wspólna kolacja ze znajomymi z Holandii - Danielle i Denisem i wszyscy zasypiamy przed TV’kiem.
