8.06.2006 Tacna (Peru) - Arica (Chile)

Do 1880r. Arica należała do Peru, które w wyniku Wojny o Pacyfik (inaczej zwana wojną o saletrę) straciło miasto na rzecz Chile. Nad miastem wznosi się góra El Morro, na której zatknięty jest symbol zwycięstwa - flaga chilijska. Dziś Arica to ważny port i popularne kąpielisko. Więcej informacji po polsku i po angielsku.

06.06.08-09.Arica-Atacama-001

Dzień zaczynamy znowu o świcie, o 5 rano pijemy kawę w dworcowej knajpie w Tacna. W miarę sprawnie udaje nam się znaleźć transport do Arici po stronie chilijskiej. Granica jest czynna dopiero od 6 albo 7 (zależy kogo pytać), więc mamy trochę czasu. W międzyczasie poznajemy Portugalczyka Tiago, który też chce się przedostać do Chile. Przez granicę przejeżdżamy prywatnym samochodem za niewielkie pieniądze, kierowca załatwia większość formalności, my tylko pokazujemy paszporty. Zabierają mi grejpfruta! Jakieś przepisy sanitarne, czy cuś. Skandal:). Granica leży już na pustyni Atacama, która towarzyszyć nam będzie do samego Santiago. Wysiadamy na dworcu w Arice, kupujemy bilety do Santiago na 16 (Tiago miał jechać z nami, a potem przedostać się przez Andy do Mendozy w Argentynie, mówią nam, że drogi przez przełęcze Andów są nieprzejezdne, napadało bardzo, a nasz nowy kolega się spieszy i nie ma czasu, więc postanawia zawrócić). Zbieramy się do centrum.

06.06.08-09.Arica-Atacama-003

Po drodze mijamy ogromny port, a przed nami na horyzoncie rysuje się ogromna góra wyrastająca nad miastem - El Morro. Docieramy na plażę, nici z kąpieli, bo ania szybko zauważa martwego wilka morskiego na plaży. Nie zachęca. Ale za to wysypiamy się porządnie. Wracamy na dworzec. I z pół godzinnym opóźnieniem ładujemy się do autobusu do Santiago. Miejsca mamy vipowskie bo przed samą przednią szybą na piętrze. Super widoki Atacamy.

06.06.08-09.Arica-Atacama-009

Po drodze mamy dwie kontrole straży granicznej. Chilijczycy bronią się przed imigrantami z Peru. Tacna i Arica mają porozumienie o ruchu przygranicznym, więc na samej granicy kontrola jest jaka jest, czyli prawie żadna. Sprawdzają więc samochody na punktach kontrolnych na jedynej drodze z północy na południe Chile. A propos dróg to oczywiście wypasione. Nie ma co porównywać do naszej A4 z Krakowa do Katowic! 30-godzinna podróż mija nam niezwykle szybko. Po raz enty oglądamy dwa idiotyczne filmy: “Kangura Jacka” i “Gool”. Ten drugi nieco lepszy, ale oglądamy go już któryś raz (bije rekordy popularności w Ameryce, ten o kangurze też, więc puszczają je na każdej dłuższej trasie autobusowej). “Kangur Jack” ma 4.0/10 na IMDB:) A fe!

Leave a comment

You must be logged in to post a comment.