31.05-1.06 Cuzco
Pępek świata, bo to oznacza Cuzco w języku keczua, założył w XII w. Manco Capaca - pierwszy władca Inków i uczynił zeń stolicę Imperium. W 1533 r. Cuzco zostało zdobyte przez hiszpańskiego konkwistadora Francisco Pizarro. Dziś miasto dzięki licznym świątyniom inkaskim oraz kościołom i klasztorom wzniesionym przez Hiszpanów ma niepowtarzalny charakter. Kiedyś stolica Inków, dziś backpackersów. Więcej na ten temat
Dzień odpoczynku. Leniwie włóczymy się po uliczkach miasta. Atmosfera jest fantastyczna. Wąskie uliczki, stara kolonialna architektura, czysto, co po Boliwii zachwyca;). Wybieramy się na kawkę z pycha szarlotką. Dostajemy po ogromnym kubku gorącego mleka a do tego kieliszek bardzo mocnej kawy. Ruszamy dalej i odkrywamy słynne wśród backpackersów zagłębie knajp. Różne różności, ceny oczywiście nie takie znowu peruwiańskie. W końcu docieramy na centralny plac - Plaza de Armas i tam znajdujemy Mama Africa - przefajną knajpę, z ogromnymi kanapami, z filmami z projektora, z pysznym kawałkiem tortu czekoladowego (Mama Africa została uhonorowana pierwszą nagrodą w moim osobistym konkursie na najlepszy tort czekoladowy w kategorii knajpa:). Po filmie Ania gra partyjkę szachów z miejscowymi. I ni z tego ni z owego fajna, mocno relaksacyjna knajpa zmienia się w regularne disco, więc się ewakuujemy i lądujemy w knajpce nieopodal z pięknym widokiem na katedrę na Plaza de Armas.
Rano z biletem Boleto turistico (bilet turystyczny upoważnia do zwiedzania ważniejszych zabytków Cuzco i Świętej Doliny) w ręku ruszamy na podbój zabytków. W pierwszym muzeum - Sitio de Qorikancha - poznajemy kulturę Cuzco. Warto. Potem docieramy na miejscowy targ i jak się można domyślić to kaplica dla dalszego zwiedzania. Ale to nasze targowanie! Perfecto! A do Cuzco jeszcze wrócimy, więc będzie czas na zabytki…
DOSTAJĘ OD MAMY SMS’A Z ŻYCZENIAMI - DZIŚ DZIEŃ DZIECKA!



