10873km - Foz do Iguazu
Wodospady Iguazu (port. Cataratas do Iguaçu, hiszp. Cataratas del Iguazú) leżą na rzece Iguazu na granicy brazylijsko - argentyńskiej. I Brazylia, i Argentyna utworzyły wokół swoich części wodospadów parki narodowe, oba umieszczone są na Liście światowego dziedzictwa kulturowego i przyrodniczego UNESCO. To jedno z najbardziej spektakularnych miejsc w Ameryce Południowej.
Po stronie brazylijskiej możemy podziwiać piękną panoramę wodospadów, podczas gdy będąc w Argentynie wchodzimy niemalże do ich serca, stojąc zaledwie kilka metrów od urwiska, z którego woda z ogromnego rozlewiska spada z ponad 80 metrów, co robi piorunujące wrażenie. Więcej na ten temat.
Po 24h podrozy Autobusem (celowo przez duze A, autobusy w Polsce to piaty swiat! tutaj wypas, miejsca na nogi, ze ho ho, a pozniej okaze sie, ze to nic w porownaniu z autobusami w Argentynie, ale o tym pozniej…) przyjezdzamy do Foz do Iguazu. Przyjezdzamy na dworzec duzy i musimy sie przemiescic na dworzec maly, wiec lapiemy szybko busik do terminal urbano. Na miejscu zostawiamy plecaki i pani w sklepie (3 R$) i kolejnym autobusem jedziemy do parku narodowego Iguazu.
Na miejscu okazuje sie, ze wjazd droogi, bo 20 R$ (x1.5 i mamy w zlotowkach). W parku bardzo turystycznie — pobudowane specjalnie drozki, schodki, otwarte autobusy jezdza z jednego miejsca, ktore “trzeba” zobaczyc do kolejnego. Mozna sobie opcjonalnie wykupic rozne przygody..chodzenie po linach, zjezdzanie po linach wszystko to ma swoje zangielszczone nazwy, ktorych my nie znamy i nie pamietamy. Samych wycieczek nie kupujemy i spacerkiem idziemy przez park ogladajac wodospady.
Po stronie brazylijskiej mozna zobaczyc ladna panoramke wodospadow. Wygladaja ladnie, ale na nogi nie powala. Moze to ta atmosfera komercji. Ale mimo wszystko warto bylo zobaczyc. Na koncu “trayecto de las cataratas” jest knajpka, szybko cos jemy i wracamy tym samym otwartym busikiem typu city tour do bramy parku, stamtad miejskim autobusem na dworzec maly, tam odbieramy plecaki i zbieramy sie na autobus do Puerto Iguazu po stronie argentynskiej.
Granica wiedzie przez most na Paranie, dobrze ze jedzie z nami kolega z Niemiec, bo bez niego przejechalybysmy granice brazylijska, a tak wysiadamy za nim poslusznie i zbieramy stempelek w paszporcie, bo jak sie mozna spodziewac bez stempla ani rusz. Potem czekamy i czekamy na kolejny autobus (stopa nie udaje nam sie zlapac, dziwnie na nas patrza, ewentualnie jedna osobe chca wziac, ale dwoch nie…dziwnee…wiec czekamy na autobus), ktory w koncu przyjezdza i po przejechaniu mostu jestesmy w Argentynieeeee!!!


