9307km - Rio Rio
Rio de Janeiro to pięknie położona wśród wzgórz (m.in. słynnej “Głowy cukru” port. Pão de Açúcar) była stolica Brazylii. Wizytówkami miasta są rozciągające się na kilka kilometrów plaże Copacabana i Ipanema, ogromny posąg Chrystusa Zbawiciela (port. Christo Retentor) strzegącego miasta z góry Corcovado. Miłośnikom rozrywki Rio oferuje najsłynniejszy karnawał na świecie, zaś stadion Maracana na pewno jest ogromną atrakcją dla kibiców piłki nożnej. Więcej na ten temat
No i stało sie, zaczeło…..od Rio:)
Miasto duuuże, pachnie Nowym Jorkiem, czyli czarne niebo i wieżowce w nim sie nurzające! Uciekłysmy z Anulą z centrum do Ipanemy w Zona Sul, gdzie spokojniej, bardziej palmowo i plażowo:) Mieszkamy w Beach House Ipanema, wyglada tak jak sie nazywa, wiec pico! W środku duużo backpackers´ow, co rankami obijają sie na plaży, wieczorami obijaja się w knajpie hostelowej, czasem cos pozwiedzaja i obowiazkowo sa w podrozy od kilku miesiecy:)
Wczoraj (wtorek 22.04) pojechałysmy do centrum porobić fotki, ale zanim dojechałyśmy (ponad godzina w niewiarygodnie zatłoczonym autobusie) to zrobiło sie ciemno (o 18:)) i tyle z fotek było! Ale i tak nic ciekawego w centrum nie było, duuuużo ludzi, duuuże budynki i tyle!
Za to dzisiaj z Ania pojechałyśmy na Corvocado, czyli górę z Jezus(ki)em (to ki to wiadomo kto podsunął!). Widoki pikne, widać całe Rio, z wszystkimi jego górkami i pagórkami, z wysepkami dookoła, no ładnie mówie Wam. Trochę smog pokrzyżował nam plany fotkowe, ale i tak cos fajnego. Jak mi sie uda umieścić zdjęcia to troszku zobaczycie. A sam Jezus(ek) betonowy, a jakże! Na taras widokowy wyjeżdża sie winda, żadnych fajnych kamiennych schodków wśród zielonych roślinek, tylko winda… ale warto dla panoramy Rio!
Jutro planowałyśmy uciekać z Rio na rajską plażę, ale plany sie zmieniły i jedziemy z koleżanką Elsy, ktora to z kolei jest koleżanką Anuli do Nitorei, malej wioseczki (ciekawe czy ichniejsza mała wioseczka nie ma przypadkiem miliona mieszkańców!) na północ od Rio, rajska plaża poczeka, tym bardziej, ze tyłki mamy czerwone i z białych ludzi na czarnym ladzie zamieniłyśmy się w córy wodza Vinetou:)
Oki żegnam i buziaki! Ole



whoohooo! no prosze, jak wspaniale! udalo sie zrealizowac plany, gratuluje!!! pisze, pisze, to bedzie sie to czytac!
Comment by radek zaleski — April 27, 2006 @ 10:12 am