Jan 16
www.krakownews.pl
Alo, alo
Dzieje siÄ™, dużo siÄ™ dzieje…:)
Zapraszam wszystkich do nowego niezależnego serwisu informacyjnego o Krakowie!
www.krakownews.pl
pzdr
Jan 16
Alo, alo
Dzieje siÄ™, dużo siÄ™ dzieje…:)
Zapraszam wszystkich do nowego niezależnego serwisu informacyjnego o Krakowie!
www.krakownews.pl
pzdr
Nov 7
Jak widzicie strona jest w przebudowie, brakuje jeszcze wielu relacji, ale galeria jest już gotowa…wiÄ™c zapraszam! Komentujcie proszÄ™! A jeżeli macie wÅ‚asne blogi albo inne stronki możecie zamieÅ›cić linka do mojej strony:)
Pozdrawiam serdecznie!
Adios!
Oct 24
WyprawÄ™ do Gruzji planowaliÅ›my już w zeszÅ‚ym roku gdzieÅ› nad jeziorem Szkoderskim w Albanii. Tam powstaÅ‚ pomysÅ‚, a potem w gÅ‚owie dzielnego Pepsona rodziÅ‚ siÄ™ plan (jaki jest bardziej szczegółowy rodzaj planu od planu szczegółowego?? bo taki wÅ‚aÅ›nie plan Pepson nam zgotowaÅ‚…za co chwaÅ‚a mu!). I tak ja przyjechaÅ‚am na gotowe. W dwa tygodnie po powrocie z Hong Kongu - to ostatni etap wyprawy dookoÅ‚a Å›wiata - znowu spakowaÅ‚am siÄ™ do mojego wciąż brudnego i za ciężkiego plecaka. Stara trasa PrzemyÅ›l-Medyka-Lwów a potem już same nowe przygody.
SkÅ‚ad podobny jak na zeszÅ‚orocznych BaÅ‚kanach: Martynka, PaweÅ‚, Pepson i ja (elementy stare) oraz Ewci, Press i Gajowy (elementy nowe). Faaaajnie byÅ‚o. Serca babeczek zostaÅ‚y na pewnej twierdzy w Mschecie…
Relacja z wyprawy już wkrótce, na razie zapraszam do oglÄ…dniÄ™cia paru fotek z Turcji…
…i z Gruzji.
Sep 24
Tutaj słów kilka o tym jak to z tÄ… podróżą byÅ‚o. W czerwcu 2005 r. spotkaÅ‚yÅ›my siÄ™ z AniÄ… RadeckÄ… w Krakowie (Ania mieszka w Wawie) i nad Wisłą z jakÄ…Å› strasznÄ… muzykÄ… wiszÄ…cÄ… w powietrzu (sÅ‚ynne ze zÅ‚ych koncertów Wianki krakowskie:) tak sobie rozmawiaÅ‚yÅ›my o naszych pierdoÅ‚ach i nagle Ania zaproponowaÅ‚a wyjazd na pół roku do Argentyny. Na poczÄ…tku nie myÅ›laÅ‚am o tym na poważnie, ale w sumie jak siÄ™ zastanowić, to czemu nie? W listopadzie podczas mojej rewizyty (ulala) w Wawie decyzja zapadÅ‚a. Tylko skÄ…d wziąć kasÄ™ na bilet i jakieÅ› życie na miejscu? W planach byÅ‚a praca w Argentynie, ale tak na poczÄ…tek przydaÅ‚oby siÄ™ trochÄ™ gotówki. W grudniu 2005 roku zaraz po obronie wyjechaÅ‚yÅ›my wiÄ™c po “szybkÄ… kasÄ™” do Edynburga.
Ania Mucha (po lewej) i Ania Radecka (dla odmiany po prawej) - Salinas Grandes, Argentyna.
Edynburg kojarzy mi siÄ™ tylko z pracÄ…. Obie pracowaÅ‚yÅ›my na dwa etaty, obie bez dnia urlopu przez 3 miesiÄ…ce, obie czasem po 16 godzin dziennie. Ja w biurze na uniwersytecie i w knajpie, Ania podobnie. PomysÅ‚ z podróżą dookoÅ‚a Å›wiata pojawiÅ‚ siÄ™ pod koniec stycznia. Znajoma opowiedziaÅ‚a nam o swojej koleżance, która z takiego wyjazdu wÅ‚aÅ›nie wracaÅ‚a. ZaczęłyÅ›my szperać w necie, porównywać oferty i w sumie wychodziÅ‚o na to, że Argentyna tam i z powrotem bÄ™dzie niewiele taÅ„sza niż pakiet biletów dookoÅ‚a Å›wiata. Decyzja byÅ‚a prosta, bo w trakcie podróży zahaczyÅ‚ybyÅ›my również o ArgentynÄ™. SpoÅ›ród wielu dostÄ™pnych wybraÅ‚yÅ›my ofertÄ™ British Airways i Quantas - 890 funtów za 6 przelotów + opÅ‚aty lotniskowe, w sumie 1250 funtów. Czasu na planowanie nie byÅ‚o wiele, bo trzeba byÅ‚o bookować bilety. Koniecznie chciaÅ‚yÅ›my być w poÅ‚owie sierpnia w Polsce, czyli od zakÅ‚adanej daty wylotu do dyspozycji miaÅ‚yÅ›my niecaÅ‚e 4 miesiÄ…ce. I zaczęło siÄ™ groteskowe planowanie dat wylotów, bo na prawdÄ™ nie miaÅ‚yÅ›my czasu zastanowić siÄ™ porzÄ…dnie gdzie i ile czasu powinnyÅ›my spÄ™dzić. Ile powinnyÅ›my przeznaczyć na NowÄ… ZelandiÄ™?….dwa tygodnie powinno nam starczyć…a na Bali ile?…tydzieÅ„…ok….Ameryka PoÅ‚udniowa?…no tu z siedem tygodni…itd. Potem z Amazona przyszÅ‚a część przewodników i też w sumie nie byÅ‚o czasu na czytanie…poczytamy w samolocie do Rio. I tak trochÄ™ na wariackich papierach siÄ™ “przygotowywaÅ‚yÅ›my”. Duży spontan.
Suma sumarum wszystko wyszło super. Fantastyczni ludzie i miejsca. Polecamy wszystkim ciekawym świata, którzy mają odrobinę determinacji, żeby przemęczyć się na Zachodzie i odłożyć jakieś pieniądze, chyba że mogą to zrobić w Polsce, albo mają takie kwoty już w ręku. Poniższy blog to zapis z podróży dzień po dniu. W menu jest lista krajów, w których byłyśmy. Klikając na fotki w tekście przeniesiecie się do albumu w galerii z fotkami z tego kraju, o którym właśnie czytacie. Zachęcam do komentowania:) I linkowania:).
Besitos!
Jul 17
Nie bÄ™dÄ™ Bali opisywać dzieÅ„ po dniu. Plaża, knajpy i hotel …. w kółko to samo.
Po lądowaniu okazuje się, że musimy kupić wizę turystyczną. Jest 23:30. Jeżeli kupimy ją po północy to będziemy potrzebować tylko na 7 dni, jeżeli przed to musimy kupować 14-to dniową. Ociągamy się więc jak najdłużej. Krótsza kosztuje 10$, dłuższa 25$, więc kala się chodzić stópkami i zagadywać pograniczników. Mission acomplished i jesteśmy 15$ do przodu.
Przed lotniskiem czeka na nas przedstawiciel OBB (Oceania Biru Bali) - balijskiego przedstawiciela Sta Travel, gdzie bookowałyśmy hotel. Zawożą nas na miejsce i niezła kapa. Pokój w Galaxy Hotel w dzielnicy Legian. Praktycznie bez okna, z brzydką i śmierdzącą łazienką, z bardzo ruchliwą ulicą zaraz przed. Wokół kupa klubów nocnych, ryczące motory etc. Nie tak miały wyglądać nasze pico belo wakacje na Bali! Jakoś przemęczymy się w nocy i pomyślimy rano.
NastÄ™pnego dnia robimy małą burzÄ™. Spotykamy siÄ™ z przedstawicielem OBB i żądamy zmiany hotelu, bo za “takie coÅ›” nie pÅ‚aciÅ‚yÅ›my. Ten odsyÅ‚a nas do swojego szefa. Szef - Michael Hill też z poczÄ…tku nie może nic dla nas zrobić, ale po naszym telefonie do biura Sta Travel w Australii nagle okazuje siÄ™, że ze zmianÄ… hotelu nie ma problemu. CaÅ‚a sprawa ciÄ…gnie siÄ™ pół dnia, wiÄ™c stracone plażowanie, ale za to jak przyjeżdżamy do Indah Beach Hotel w Kucie to w koÅ„cu jesteÅ›my zadowolone. Hotel bajabongo.
))
ÅšwiÄ™tujemy przy indonezyjskim piwie Bintang i satayach - balijskich szaszÅ‚ykach. Na Bali w ogóle sporo tego Å›wiÄ™towania. Å»arcie majÄ… tanie i pyszne. Różne wariacje po naszemu “chiÅ„skiego” jedzonka, sÄ… też balijskie specjaÅ‚y, jak choćby Gado - Gado, czyli smażona mieszanka warzyw z miÄ™sem z dodatkiem jakiejÅ› typowej przyprawy, która nadaje caÅ‚oÅ›ci posmaczek naszego “ludwika” do mycia naczyÅ„. Bardzo, bardzo nie polecamy…ale poza wpadkÄ… z przysmakiem rodem z Bali wszystko nam baaardzo smakuje.
PogodÄ™ caÅ‚y czas mamy jako takÄ…. Strasznie gorÄ…co i wilgotno, ale sÅ‚oÅ„ce za chmurami. Ale po tych wiecznych mrozach w Ameryce PoÅ‚udniowej, Nowej Zelandii i po części Australii tutaj jest jak w niebie:) Dni mijajÄ… nam na opalaniu siÄ™ i kupowaniu biżuterii od babek na plaży. AtakujÄ… nas co moment, targujemy siÄ™ ostro (to już mamy opanowane do perfekcji:). GÅ‚upio bÄ™dzie to wszystko wypakować w Polszy…. Plaże sÄ… brudne i wÄ…skie, przynajmniej w okolicy stolicy Bali - Denpasar. Jak wyspa zrobiÅ‚a takÄ… karierÄ™ turystycznÄ…. PojÄ™cia nie mam. Może to gwarancja pogody i ciepÅ‚e morze. Może…
W przedostatnim dniu jedziemy do świątyni Tanah Lot. Po drodze mijamy pola ryżowe. Sama świątynia jest pięknie położona nad oceanem. Fajny klimat. Tym razem to my jesteśmy atrakcją turystyczną i co rusz ktoś prosi nas, żeby zrobić sobie z nim zdjęcie. Więc pozujemy, bawimy się z małymi dzieciakami etc. Myjemy twarz i ręce w świętej wodzie, na czole przyklejają nam ziarenka ryżu, a we włosy wpinają piękny biały kwiat. Jakiś hinduski rytuał. Taj jak w Kucie i Legian (na całym Bali i w Indonezji zapewne) i tutaj codziennie w różnych miejscach składa się w ofierze jedzenie ułożone na liściach
bambusa.
I tak po tygodniu obwieszone biżuterią jak sroki wylatujemy do Singapuru.
Jun 27
Rotorua to najpopularniejsze miejsce na północnej wyspie. Położona nad jeziorem o tej samej nazwie, oferuje turystom liczne baseny wykorzystujące gorące wody termalne. Rotorua daje też możliwość zasmakowania skrajnie skomercjalizowanej kultury Maorysów i innych atrakcji. Więcej o Rotuara (en).
DZIEŃ PIERWSZY
Pierwszy przystanek na drodze z Raglan do Rotuary to Waitomo, w którego okolicach można zwiedzać liczne jaskinie. Wycieczki w horrendalnych cenach, na przykÅ‚ad spÅ‚yw Å‚odziÄ… podwodnymi rwÄ…cymi rzekami (black water rafting) to ok. 70$. Dla nas za dużo…i oceniamy, że wystarczy nam wspomnienie podstawówkowego spÅ‚ywu w Sztolni Czarnego PstrÄ…ga w okolicy Tarnowskich Gór (sic!). Idziemy na kawkÄ™ a potem oglÄ…damy golenie królików. Na poczÄ…tku dla mnie wyglÄ…da to caÅ‚kiem fajnie, na stojaku siedzi ogromny królik angora, który gdyby nie to, że mruga czasami wyglÄ…daÅ‚by na wypchanego. Potem przychodzi kobitka zabiera królika, przywiÄ…zuje jego cztery Å‚apki do specjalnego urzÄ…dzenia, rozciÄ…ga go i goli maszynkÄ… elektrycznÄ…. Åšrednio mi to pasuje, bo wyglÄ…da tragicznie. I do tego ludzie robiÄ… sobie potem z tym Å‚ysym jak fiks któlikiem, dalej wiszÄ…cym w powietrzu z rozciÄ…gniÄ™tymi Å‚apkami. Å?eee… Pani tÅ‚umaczy, że tak trzeba, że muszÄ… im golić to futro! Eee tam…
Zbieramy się i wieczorem już przyjeżdżamy do Rotuary i instalujemy się w hostelu Base Backpackers.
DZIEŃ DRUGI
Rano przed wyjazdem idziemy do Polinesian Spa i z widokiem na jezioro Rotuara moczymy tyłki w kilku basenach o różnych temperaturach wody. Po basenach pod hostel przyjeżdża po nas busik Straya i po drodze do Taupo zatrzymujemy się przy uroczo bulgoczącym jeziorze błotnym.
Jun 27
Nazwę miasteczko i rozpościerająca się przy nim zatoka zawdzięczają oficerowi marynarki brytyjskiej z czasów Wojny Krymskiej - baronowi Raglanowi. Dziś Raglan jest mekką surferów, podobno to najlepszy spot w całej Półkuli Południowej.
Po porannym moczeniu nóg najpierw w lodowatej rzeczce, a potem w gorÄ…cych źródÅ‚ach na Hot Water Beach jedziemy do Raglan. Tam zatrzymujemy siÄ™ w Karioi Lodge - fajnym hostelu z bungalowami poÅ‚ożonymi w buszu, “punktem inspiracji” - leżącÄ… zaraz obok górÄ… z piÄ™knym widokiem na Pacyfik i mocno ekologicznie nastawionymi wÅ‚aÅ›cicielami. Git. Hostel prowadzi też wÅ‚asnÄ… szkołę surfingowÄ…, wiÄ™c Ci, którym nie przeszkadza zimno próbujÄ… swoich siÅ‚, a reszta w tym my (nam zimno strasznie przeszkadza) idzie na plażę podglÄ…dać surferów. Potem już tylko zachód sÅ‚oÅ„ca w punkcie inspiracji, wspólna kolacja ze znajomymi z Holandii - Danielle i Denisem i wszyscy zasypiamy przed TV’kiem.
Jun 27
Hahei jest znane ze skalistych urwisk i pięknych plaż. 9 kilometrów od Hahei zjajduje się słynna hot water beach - plaża, w której można kopać niewielkie dołki, które momentalnie wypełniają się gorącymi wodami termalnymi.
Rano definitywnie żegnamy się z Auckland. Ostatni raz na wulkanie Mount Eden, z którego widać fantastyczną panoramę downtown i zatoki. Do Hahei dojeżdżamy około 14 i na miejscu w hostelu okazuje się, że do 17 nie będzie prądu. W ogóle dupa, bo znowu leje na potęgę. Kto chce może iść na plażę oglądać jaskinie (Cathedral Cove), kto nie chce nie musi, więc zostajemy pod kołdrami, bo zimno, a na totalne przemoczenie nikt chyba nie ma ochoty. Spokojny wieczór.
Rano nastÄ™pnego dnia jedziemy na Hot Water Beach. Zimno jak nie wiem co! Brr. Å»eby dostać siÄ™ na plażę, trzeba przeprawić siÄ™ przez małą rzeczkÄ™. Zdejmujemy wiÄ™c buty i brniemy przez tÄ… lodowatÄ… wodÄ™, potem biegiem pÄ™dzimy do gorÄ…cych źródeÅ‚ i z ogromnÄ… ulgÄ… moczymy nogi w cieplutkiej wodzie. W Polsce wÅ‚aÅ›nie zaczynajÄ… siÄ™ upaÅ‚y, a tutaj temperatury nie wychodzÄ… ponad kilka stopni….brr. Jak jest tak zimno to wielu rzeczy siÄ™ odechciewa! Chcemy sÅ‚oÅ„ca! … jeszcze jakieÅ› dwa tygodnie i bÄ™dziemy na północy Australii…tam jest ciepÅ‚o…auuuu:)
Jun 20
Hobbitów brak! Trudno uwierzyć, że ich nie ma, ale podobno tak jest. Jest tak zimno, że nawet Mordor przykryty jest śniegiem. Widać tylko mgłę, a wśród jej oparów kryje się Góra Przeznaczenia. W rzeczywistości Mordor to park narodowy Tongariro, najstarszy i jeden z najpiękniejszych w Nowej Zelandii.
Jun 18
Bay of Islands (Zatoka Wysp) to nie tylko piękne krajobrazy (ponad 150 dzikich wysp, leżących w obrębie zatoki), ale również zalążki historii Nowej Zelandii. W 1769 roku do brzegów dzisiejszej północnej wyspy Nowej Zelandii przybija brytyjski odkrywca - kapitan James Cook, miejsce to nazywa Zatoką Wysp. Później stopniowo zaczynają się w tych rejonach osiedlać pierwsi Europejczycy. Tu też w 1840 roku przedstawiciele korony brytyjskiej i miejscowych plemion Maorysów podpisują Traktat z Waitangi sankcjonujący powstanie nowej kolonii brytyjskiej. Sam układ budzi spore kontrowersje, ponieważ tłumaczenie traktatu przedstawione wodzom Maorysów rzekomo nie określało jednoznacznie, iż całkowice zrzekają się oni suwerenności na rzecz korony. Leżącą nad zatoką miejscowość Russell uczyniono pierwszą stolicą nowo powstałej kolonii. Więcej na temat Bay of Islands (en) i traktatu z Waitangi (en).
DZIEŃ PIERWSZY
Rano wsiadamy do busika Straya (firma, w której wczoraj kupiłyśmy karnety na autobusy po wyspie). Po drodze z Auckland do Bay of Islands zatrzymujemy się w Kauri Reserve - rezerwacie ogromnych drzew, z których Nowozelandczycy są tak dumni, jak Amerykanie ze swoich sekwoi. Rzeczywiście nie jesteśmy razem z Anią objąć choćby połowy drzewa:). A że przytulanie się do kaori przynosi szczęście, więc nie wypada nie spróbować.
Po przygodach z drzewami czas na przygody z ptakami. Stajemy w schronisku dla ptaków, gdzie mamy okazjÄ™ pogÅ‚askać autentycznego nowozelandzkiego kiwi i posÅ‚uchać gadajÄ…cego tui. Tui jest bardzo rozgadany i caÅ‚y czas w kółko mówi o sick bird - uczy siÄ™ mówić ze sÅ‚yszenia, a w schronisku o niczym innym jak chore ptaki siÄ™ nie mówi:(. Nowozelandczycy w ogóle majÄ… hopla na punkcie ochrony przyrody. Ogólnonarodowym sportem jest polowanie na possumy - oposy australijskie. Te maÅ‚e futrzaki wielkoÅ›ci kota, sprowadzono do Nowej Zelandii z Australii z zamysÅ‚em rozwoju przemysÅ‚u futrzanego. MaÅ‚e oposy szybko wymknęły siÄ™ spod kontroli, z farm uciekÅ‚y do lasów i zaczęły siÄ™ mnożyć na potÄ™gÄ™. NiszczÄ… drzewa, a to z kolei nie pasuje ptakom, które uciekajÄ… z wyspy, a to dla Nowozelandczyków katastrofa. Tak wiÄ™c “good possum is dead possum”.
Do Paihia nad Zatoką Wysp przyjeżdżamy po południu. Na początku podjeżdżamy do Waitangi, gdzie podpisano słynny Traktat, a potem lokujemy się w hostelu Pipi Patch. Wieczorkiem wyżera na hostelowym barbecue:)
DZIEŃ DRUGI
Pada, pada, pada. Wakacje nad BaÅ‚tykiem:) Spacer po Paihia, jakieÅ› filmy w TV, mecz rugby Irlandia - All Blacks (narodowa drużyna Nowej Zelandii) i powtórka z barbecue. I tyle…
DZIEŃ TRZECI
Rano znowu paskudna pogoda, wiÄ™c nie decydujemy siÄ™ na wycieczkÄ™ statkiem i pÅ‚ywanie z delfinami…zimno jak cholera. Później troche, za późno na wycieczkÄ™!, rozpogadza siÄ™, wiÄ™c zbieramy siÄ™ do Russell po przeciwnej stronie zatoki. PoczÄ…tkowo miejscowoÅ›c ta zwana Kororareka zamieszkiwaÅ‚o jedno z plemion Maorysów, potem zaczÄ™li osiedlać siÄ™ tu Europejczycy, nazwÄ™ miejsca przemianowali na Russell i uczynili zeÅ„ pierwszÄ… stolicÄ™ nowo powstaÅ‚ej kolonii brytyjskiej. Russell jest cholernie maÅ‚e, nic tam ciekawego nie ma w sumie oprócz Å‚adnej plaży, muzeum Russell (ciekawe?) i pierwszego pubu w Nowej Zelandii, w którym na tyle Å›mierdzi fajkami, że na kawie siadamy gdzie indziej. Wsiadamy na prom Russell-Paihia, gdzie o maÅ‚y wÅ‚os nie giniemy pod atakiem mew - wÅ›ciekÅ‚ych mutantów, a po poÅ‚udniu busikiem jedziemy z powrotem Straya do Auckland.